FANDOM


Barykada nr 23 której bronił kapitan Markowiak wraz z podległą mu kompanią komandosów stali wzdłuż umocnień.Od dobrych kilkunastu minut w eterze szalała burza spowodowana atakiem groteskowo zmutowanych ludzi.Póki co na bronionej przez niego barykadzie była cisza-o ile nie liczyć pojedynczych mutków zdejmowanych przez snajperów.Widział że legioniści są coraz bardziej spięci, każdy z nich mimo elitarnego treningu zaczął ulegać presji słysząc o kolejnych ofiarach i rozbitych barykadach.Uspokajająco na skołatane nerwy żołnierzy na pewni nie wpływał dobrze również pomruk silników ustawiających się na pozycjach BW Wherewolf-ów i LIMC-ów.Do tego na dachach silniki grzały już Scorpioni I EAAT-y gotowe udzielić natychmiastowego wsparcia z powietrza.Kapitan wiedział że tak ja k jego to żadna inna barykada nie była przygotowana na zrobienie z 2/10 z dup mutków.Nagle w oddali zaczęły majaczyć coś jakby postaci ludzi.Szli oni normalnie,olbrzymią grupą dlatego początkowo żołnierze zidentyfikowali ich jako uchodźców.Kapitan stwierdził iż musi dokładnie zbadać z kim ma do czynienia nim wyda rozkaz ataku.W kierunku przesuwającego się w oddali tłumu ruszyli dwaj zwiadowcy na motorach.Jednak w połowie drogi motory gwałtownie zawróciły a do obrońców barykady dotarła mrożąca krew żyłach wiadomość.

-To mutasy!Pędzą przed sobą zarażonych!Pełny ogień zaporowy z czego mamy i módlmy się by cesarz dał nam silę!

Po tym gdy zwiadowcy przejechali za linię umocnię jednocześnie żołnierze i pojazdy rozpoczęli zmasowany ogień.Czerwone smugi pocisków zapalających z broni ręcznej jak i pocisków 30 mm z działek Wherewolfów kładły pokotem całe rzesze wrogów.Jednak to tylko przystopowało mutanty.Kapitan zauważył że mimo ostrzału jego ludzi wspieranego kanonadą z pojazdów nie da rady.

-Kanonierki w powietrze i salwy rakiet!Walcie w środek tłumu to ich rozjebiemy!

Piloci prawie jednocześnie poderwali kanonierki, widok atakujących kilkunastu VTOL-i wyczuwalnie podniósł morale.Gdy przeleciały one kawałek dalej rozpoczęły ostrzał rakietami i działkami by apokaliptyczną siłą ognia zmieść wrogie hordy.Kilkanaście minut później rzeczywiście atak mutków osłabł a oni sami wycofali się tam skąd przybyli.Kapitan Jan Markowiak dumnie zameldował obronę barykady przed mutkami z zerowymi stratami.Po oficjalnych gratulacjach od sztabu,pogratulował swoim ludziom i wydał rozkaz uzupełnienia amunicji.Odpoczynek po walce przerwało mu przyjście porucznika Velesa Svaroga wraz z jego 2-oma przybocznymi.Westchnął w duchu-porucznik był weteranem wielu wojen i był upierdliwy w kwestii zwiadu- nawet jeśli odnieśli zwycięstwo.

-O co chodzi poruczniku? -zapytał z wyraźną niechęcią w głosie odrywając się o napoju energetycznego.

Porucznik zdjął hełm i zaczął.

-Kapitanie, to że sobie poradziliśmy to dobrze.Ale nie zastanowił cię pewien fakt?

-Jaki poruczniku?

-Od kiedy to mutasy stosują taktykę?Dlaczego się wycofały się zamiast dalej bezmyślnie atakować?I dlaczego nas nie zaatakowały te groteskowe pająki i inne obrzydliwości?

Kapitan wstał,był poirytowany pytaniami porucznika choć w głębi ducha miał podobne wątpliwości.

-Dobra.Ty i twój pluton dostaną kanonierki i macie dokonać zwiadu na tyłach naszego wroga. Jeśli wypatrzycie skupisko jakiś większych stworów macie natychmiast wezwać myśliwce.

-Tak jest-entuzjastycznie zasalutował.Po czym wyszedł zakładając hełm i wydając rozkazy swoim ludziom którzy natychmiast pobiegli w karnych szeregach na pokłady EAAT-ów.

Kapitan wygodnie rozłożył się na łózko polowym,miał spokój zarówno od mutków jak i od tego upierdliwego służbisty.

Kawałek dalej na pokładzie EAAT-A por.Svarog wydawał rozkazy.

-To ze nasz kapitan to hańba dla legionowych a do tego slaviańskich komandosów to już wiecie! Gdyby za naszymi liniami nie stały BW a nad głowami nie latały VTOL-e to dalibyśmy takiej dupy że nawet Galijczycy by się z nas jebali!Dlatego nasza misja ma tylko jeden priorytet!Znaleźć i rozjebać!Pojęli!

Ludzie Svaroga znali swojego dowódce i z chęcią by razem z nim zginęli na każdej misji samobójczej dlatego entuzjastycznie krzyknęli.

-Tak jest!Rozjebiemy to ścierwo!

-I to rozumiem żołnierze!Piloci lądować na terenie tego parku 2km dalej.A snajperów podrzuć na okoliczne dachy.

Po tych rozkazach kanonierki szybko podeszły do lądowania.Z ich luków pasażerskich zaczęli wysypywać się komandosi szybko zajmując wytrenowane pozycje.Chwile później zameldowali się snajperzy na dachach. Tyraliera legionistów zaczęła przesuwać się powoli w miejsce które zwiad dronów oznaczył jako miejsce koncentracji sygnatur zakażonych.Po 15 minutach powolnego marszu przez park który wyglądał obecnie jak z horroru.Trawniki przykrywała pulsująca na brudnoczerwona organiczna papka. Narosla wyglądające jak groteskowo sklejone szkielety z resztkami mięsa i metalowymi wstawkami pancerza obrastały drzewa.Nieliczni dogorywający chorzy dosłownie rozpływali się leżąc na chodnikach lub ławkach.Ich jęki mroziły krew w żyłach,nawet zahartowanym w bojach komandosom.Kawałek dalej wizjery wyskandowały mutanty pilnujące jakiegoś sporego budynku.Na ten widok komandosi przykucnęli za osłonami uważnie obserwując wroga. Zachowania mutków zdradzały niepokojąca celowość.Porucznik i jego ludzie z rosnąca zgrozą obserwowali jak dziwne czworonogie mutanty w całości pokryte tkanka podobną do mózgowej łączyły się groteskowymi mackami z innymi.Proces był potworny głównie przez to iż poddane takiemu "łączenie" mutanty zaczynały gromadzić w swoim ciele organiczną pakę przybierając same formy groteskowych latających bestii lub innych podobnych wynaturzeń.Komandosi chyłkiem przekradali się w kierunku hali by zbadać jakie okropności działy się w środku gmachu.Po kilkunastu minutach ostrożnego czołgania się na pokrytych lepiącą się i obrzydliwie cuchnąca papką miedzy patrolującymi okolice hali groteskowymi mutkami rodem z horroru dostali się na teren budynku.Ostrożnie weszli tylnym wejściem a następnie cicho weszli po schodach z kratownicy na wyższe piętro.W hali z której usunięto wszystkie kontenery główne miejsce zajmował groteskowo wyglądający pojąkopodobny stwór połączony z podobnym do "mózgowca" spotkanego wcześniej. Skrzekliwe odgłosy jakie wydawał zdawały się być rozkazami.Do odwłoka wychodzącego z mózgowca dochodziły dziwne wypustki wychodzące z jajo-podobnych tworów leżących na podłodze i oblepiających ściany. Komandosi zauważyli że te "jaja" po tych skrzekliwych odgłosach zaczęły konwulsyjnie się kurczyć i pękać.Komandosi natychmiast przenieśli się na pewną odległość od kokonów.Po chwili kokony pękły prawie jednocześnie a wyszły z nich stwory powodujące odruch wymiotny i wielką chęć ucieczki.Komandosi ze Slavi słynęli jednak ze swej graniczącej z brawurą odwagi. Włączyli kamery taktyczne i obserwowali gromady obrzydliwych mutantów.Te wyklute były większe, sprawiał wrażenie silniejszych i inteligentniejszych od poprzedników a to nie była jedyna różnica.Ich kończyny górne zmieniły się w broń, lewe ich kończyny wyglądały jak tarcze, prawe zmieniły się w groteskowe kościane miecze.Do tego na plechach znajdowała się groteskowa kończyna przekształcona w coś jak miotach plazmy.Stwory te zaryczały rozdzierająco wykonując coś niepokojąco podobnego do salutu i wymaszerowały przed budynek. Wstrząśnięcie komandosi powoli zaczęli się wycofywać, snajperzy na budynkach meldowali że do oddziału tych "elitarnych" mutków dołączają całe bandy tych bardziej typowych a do tego pędzą oni przed sobą zarażonych.Z meldunków wynikało że idą wprost na barykadę 23.

-Cesarzu i królu miej nas w swojej opiece-stwierdził Svarog.

Własnie zdał sobie sprawę że mutanty szczelnie otoczyły cały budynek powoli maszerując na pozycje bronionego przez resztę slaviańskich komandosów.Nie mógł się wycofać więc podjął straszną decyzję.Wezwał atak orbitalne bombardowanie plazmowe na koordynaty hali i drogi prowadzącej do barykady 23.Gdy już wydał rozkaz ataku wiedząc że ma tylko 5 minut nim z nieba na tę czas miasta spadnie tysiące plazmowych lanc,wydał rozkaz.

-Żołnierze!Jak widzicie nie mamy szans na odwrót wiec pokażmy jak giną Slavianie!

-Bij ! Zabij !

Krzyknęli komandosi i ruszyli biegiem w kierunku wroga strzelając do mutków i masakrując wibromieczami i "tygrysimi pazurami" w walce bezpośredniej.Jednak pluton nawet elitarnych komandosów nie był w stanie długo walczyć.Nim z orbity spadły plazmowe lance z oddziału Svaroga nikt już nie żył leżąc pośród wielu trupów zabitych mutasów. Sam Swarog konał przebity kościanym mieczem elitarnego mutka, sam mutas tez konał przebity tygrysimi pazurami porucznika.

Ostatnim widokiem jaki zarejestrowały oczy konającego porucznika były oślepiające niebiesko fioletowe strugo plazmy spadające na halę i drogę.Mimo ze konał wiedział że wykonał zadanie a reszta jego oddziału miała szansę przeżyć.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki